Styks, Acheron, Orcus, Ameno, czyli nazewnictwo polskich zakładów pogrzebowych

Nadawanie nazw zakładom pogrzebowym w Polsce jest zjawiskiem występującym stosunkowo od niedawna. Jest ono bowiem wynikiem zmieniających się praw gospodarki rynkowej. Prywatyzacja sektora usług pogrzebowych nastąpiła kilkanaście lat temu, więc można uznać to zjawisko (jak i materiał do badań) za świeże. „Specyfika usług świadczonych przez przedsiębiorstwa tego typu powoduje, że ta dziedzina współczesnego nazewnictwa odporna jest na penetrację przez chwyty wszechobecnej dziś reklamy, ustanawiającej taką konwencję mówienia o zjawiskach, w której żart oraz hiperbolizacja zastępują mówienie o nich wprost, z odpowiedzialnością i serio”[1].

Zakłady pogrzebowe działające w Polsce można podzielić z uwagi na nazwę na cztery grupy[2]:

  • Zakłady o nazwach określających dosłownie profil działalności – wprost (np. Zakład Usług Pogrzebowych), lub ogólnie, – jeśli usługi pogrzebowe stanowią tylko część działalności przedsiębiorstwa (np. Przedsiębiorstwo Usług Komunalnych, Miejski Zakład Zieleni). Do grupy tej zalicza się również zakłady rejestrowane bez nazwy, określane wyłącznie przez charakter swojej działalności (np. Usługi Pogrzebowe). Zakłady te zlokalizowane są zazwyczaj w dużych miastach. Często są to dawne większe przedsiębiorstwa, które posiadały monopol na usługi i rozpoczęły swoją działalność w warunkach braku rynkowej konkurencji. Stanowią 13% wszystkich badanych nazw zakładów pogrzebowych[3].
  • Firmy, w których nazwisko właściciela pełni funkcję nazwy. Są one typowe dla małych miejscowości, gdzie funkcjonuje jeden zakład pogrzebowy. Stanowią one 42%.
  • Zakłady o nazwach „znaczących” – budzących szeroko pojęte skojarzenia ze śmiercią i pogrzebem, jak również takich, które podobnych asocjacji nie wywołują (są homonimiczne z wyrazami pospolitymi i złożonymi z nich wyrażeniami językowymi). Stanowią one 35%. W grupie tych nazw można wyodrębnić następujące podgrupy: nazwy mitologiczne, biblijne, pochodzące z języków obcych (głównie z łaciny) oraz nazwy polskie.
  • Przedsiębiorstwa o nazwach innych – niesugerujących typu działalności firmy. Nazwy wydają się być abstrakcyjnymi, przez to, że pogrzebowy profil działalności nie jest podstawowy lub firma pierwotnie zajmowała się inną działalnością, a profil swój zmieniła pozostając przy starej nazwie. Do grupy tej zalicza się także różnego rodzaju skróty i założenia czytelne wyłącznie w kręgach prywatnych. Stanowią one 10% całości.

 Najciekawszą grupę pod względem nazewnictwa stanowią zakłady pogrzebowe o nazwach „znaczących”. Źródłem nazw mitologicznych są wyobrażenia starożytnych Greków na temat śmierci i świata zmarłych. Zakłady pogrzebowe nazywane są imionami bogów związanych ze śmiercią. Nazwą najczęściej występującą jest Hades. Często używane jest również imię Kory, Tanatosa czy Hermesa. Również z wyobrażeń realiów świata podziemnego (Styks, Acheron) czerpie się inspiracje do nazywania przedsiębiorstw oraz z postaci jakie odgrywają w nim rolę (Charon). Również elementy ceremoniału pogrzebowego, jak obol, służą właścicielom zakładów pogrzebowych za inspirację do nazywania swoich firm. „Zdarza się, że pochodzące z tego źródła nazwy obciążone są skojarzeniami zdecydowanie negatywnymi, co czyni ich użycie w opisywanej sytuacji zaskakującymi. Asocjacje takie wywołuje: Tartar (…), a także Cerber (…). Nazwami zakładów pogrzebowych stają się też imiona bóstw i bohaterów mitologicznych, których związek ze śmiercią jest raczej symboliczny czy interpretacyjny. Należą do nich: (…) Morfeusz, Chronos (…), Ananke (…), a również Ikar oraz Orfeusz (…). Jako nazwy wykorzystuje się też imiona mitologicznych postaci, których związku ze śmiercią nie można uznać za funkcjonujący kulturowo, jak: Zeus, Hera, Atena (…). Takimi postaciami są też: Minos, Argus (…)”[4]. Rzadko występują nazwy mitologiczne sugerujące gloryfikację zmarłego (Olimp, Heros), czy odnoszące się do krainy szczęścia – Arkadii.

 Analogiczna sytuacja jest w przypadku nazw zarówno związanych z kulturą starożytnego Egiptu, jak i wierzeniami Rzymian. Właściciele zakładów często wykorzystują imiona egipskich (Ozyrysa, Anubisa) i rzymskich (Orcus) bogów świata zmarłych. „Niektóre nazwy odsyłają do ceremoniałów pochówku, jak Piramida czy kojarzone z nim kulturowo już później Cheops oraz Sfinks. Również w tej podgrupie zdarzają się nazwy własne, których związek ze śmiercią jest trudny do uchwycenia, takie jak Remus czy rzymska bogini (…) Concordia”[5].

 Nazwy odwołujące się do Biblii stanowią niewielką liczebnie grupę. Przedsiębiorcy wybierają imiona postaci starotestamentowych (np. Abla, Aarona) lub nowotestamentowych (np. Łazarz). Korzysta się również z symbolicznych nazw miejsc biblijnych (np. Eden, Hebron, Betania, Jordan, czy Jerusalem, Calvaria). „Inne nazwy odwołują się do biblijnych ksiąg i jednocześnie kluczowych w historii człowieka wydarzeń: Genesis, Exodus, Apokalipsa. Poza omówionymi powyżej pojawiają się interpretacyjne powiązane ze śmiercią: znak przymierza Boga z człowiekiem, arka (…_ oraz Pascha (…). Do samej wiary odwołują się w tej grupie nazwy Amen, Ameno[6]. Wydaje się, że możliwości jakie daje Biblia w wykorzystaniu słownictwa do nazywania zakładów pogrzebowych są niewykorzystane.

 Liczną grupę stanowią nazwy zaczerpnięte z języka łacińskiego (wykorzystywane są zarówno całe wyrażenia, jak i pojedyncze wyrazy). Dominują one wśród nazw obcojęzycznych. Wierzenia chrześcijańskie znajdują wyraz w nazwach podkreślających:

- pierwiastek duchowy, np. Anima (dusza), Aeternitas (nieśmiertelność, wieczność), Lumen (światło),

- wiarę i jej wyznanie, np. Fides (wiara), Credo (wierzę),

- dogmaty oraz tajemnicę wiary, np. Salvator (zbawiciel), Misterium (tajemnica).

„Wiara chrześcijańska odbija się też w nazwach wskazujących na elementy wyobrażeń religijnych: Angelus (anioł), podkreślających religijny kult: Oremus (módlmy się), Cultus (hołd, uwielbienie, wielbiony), Gloria (chwała) i wiążących się z religią na inne sposoby, np. ze średniowieczną przestrogą: Memento Mori, czy pogrzebowym ceremoniałem, jak coraz bardziej dziś zapomniany napis nagrobny RIP (Requiescat in pace). Słowa te zostały w dużej mierze spopularyzowane przez łacinę kościelną. (…). Część nazw łacińskich koncentruje uwagę na samej śmierci, ujmując to wydarzenie z perspektywy opłakujących i wspominających zmarłego: Memoria (pamięć, wspomnienie), Pro Memoria, Lamento (lamentor ‘opłakuję’), Memento (pamiętaj) (…) lub kulturowych zapisów powinności wobec zmarłego: Requiem, Epitafium”[7]. Rzadko pojawiają się nazwy mówiące o śmierci wprost, nieodwołujące się do kontekstu religijnego (np. Exitus – koniec, Pro Morte – dla śmierci). Łacina stanowi niejako pomost łączący tradycję ze współczesnością. Daje możliwość osadzenia śmierci w kontekście religijnym. Korzystanie z archaicznego dziś języka służy przede wszystkim patetyzacji śmierci. Choć należy pamiętać, iż niewiele osób jest w stanie odczytać znaczeniu wielu nazw bez sięgania do odpowiednich źródeł.

Nieliczną grupę stanowią obcojęzyczne nazwy przedsiębiorstw pogrzebowych zaczerpnięte z języka angielskiego. Wśród nich można wyróżnić takie, które mają odniesienie religijne (np. angel – anioł, paradise – raj, heaven – niebo) albo kulturowe (np. memory – pamięć). Występują także (i są bardziej charakterystyczne dla nazw angielskich) świeckie ujęcia tematu śmierci – mówi się jednak o niej wówczas niemetaforycznie (np. grave – grób, funeral – pogrzeb, memorial – pomnik). „Brak wizji religijnej i charakterystycznego dla niej nacechowania podniosłością widać też w nazwach, które interpretują zjawisko śmierci lub odnoszą się do osoby zmarłej: Sleep Time, VIP. O nacechowaniu przekazu dokonywanego w języku angielskim świeckością świadczy również proporcjonalnie wysoka w tej grupie liczba nazw, które nie ujawniają semantycznych powiązań ze śmiercią: Amber (bursztyn), Galaxy (galaktyka), Universal (powszechny), SOS, a często nawet je wykluczają, jak Speed, Products (…)”[8]. Jest to jedyna sfera, w której nie ma oporu przed bezpośrednim i pozbawionym patosu mówieniem o śmierci. Język angielski, coraz częściej występujący w nazwach zakładów pogrzebowych, staje się nośnikiem charakteryzującym współczesną kulturę bezpośredniości.

Incydentalne jest sięganie przez właścicieli zakładów pogrzebowych do innych języków. Przykładem mogą być zaczerpnięte z greckiego wyrazy: Elegos (pieśń żałobna), Nekros (umarły), Nekropolis (miasto umarłych) czy nazwy homonimiczne z nazwami liter alfabetu: Alfa, Omega, Gamma.

Polskie nazwy znaczące, w odróżnieniu od poprzednich (które od odbiorcy-interpretatora wymagały pewnej wiedzy kulturowej czy znajomości języków obcych), są znaczeniowo czytelne dla ogółu osób znających i posługujących się językiem polskim. Można w obrębie tej grupy wyróżnić kilka tendencji:

  • zakłady noszące nazwy kwiatów i roślin. Jest to grupa bardzo liczna. „Niektóre z nich budzą kulturowe skojarzenia ze śmiercią, powszechnie, jak lilia, cyprys i cedr lub rzadziej, jak w przypadku lauru, którego symbolika zdominowana jest innymi akcentami. Inne, choć nieobciążone takimi konotacjami w tradycji, przywołują współcześnie na myśl jej temat, jakanturium, kalia/kalla (…). O śmierci przypominają też jesienne: chryzantema i aster (…)”[9]. W grupie tej liczniejsze są te, które pochodzą od kwiatów niepowiązanych ze śmiercią (ani kulturowo, ani semantycznie), jak np. chaber, malwa, irys,róża, ochidea, agawa, azalia.
  • nazwy zakładów, które przywołują wyobrażenie pogrzebu (np. poprzez wskazanie na wybrany – charakterystyczny – element przygotowania do tego obrządku, sam ceremoniał pogrzebowy lub na związany z nim konwencjonalny znak żałoby). Zalicza się do tej grupy: orszak, kondukt, karawan, klepsydra, kir. Także wyrazy będące dowodem pamięci o zmarłych zostają nazwami zakładów pogrzebowych (np. znicz, granit, tren).
  • nazwy firm, które podkreślają powinności żywych wobec zmarłego, np. posługa, ostatnie pożegnanie, lub koncentrują się na przeżywaniu przez nich śmierci, np. łza, smutek, nadzieja.
  • nazwy określające miejsce spoczynku zmarłych (zarówno z pogranicza dosłowności, jak i skojarzeń metaforycznych), np. nekropolia, ostoja, oaza, park pamięci, zacisze. Wyrazy te, bardzo często oprócz określenia miejsca, interpretują jego atmosferę.
  • nazwy będące interpretacją samego zjawiska śmierci. Nie jest to wielka grupa wyrazów. „Tego rodzaju nazwy ujmują śmierć z perspektywy ziemskiej przywołując koniec drogi życia: kres, Ostatnia Droga, lub przeciwnie, eksponują wątek metafizyczny wskazując, że śmierć jest początkiem dalszej podróży: Dal, Ku Słońcu, albo też osadzają doświadczenie śmierci w kontekście religijnym: Nowe Życie, Wieczność, Spokojna Wieczność, Wieczny Odpoczynek, Spoczynek”[10].
  • nazwy, w których występują odniesienia do chrześcijańskich wierzeń religijnych przywołujące ich elementy. Są to rzadkie odniesienia. Przykładem może być: raj, niebo, aniołek.
  • nazwy pochodzące od gatunków utworów muzycznych, np. sonata, nokturn.
  • nazwy pochodzące od rodzajów kamieni ozdobnych, np. agat, onyks, nefryt.

„Poza omówionymi grupami pozostaje niewiele nazw obrazujących indywidualne preferencje semantyczne: Biały Ptak, Syriusz, Antaba, Enigma, Elipsa, Era, Od A do Z, A-Z, Korona (…)”[11]. Korzystając w nazewnictwie z języka polskiego, zauważa się uciekanie do patosu, eufemizmów czy estetyzowanej neutralności.

Agnieszka Klejne



[1] E. Badyda, Od Ozyrysa po Sleep Time. Współczesne tendencje w nazewnictwie polskich zakładów pogrzebowych [w:] Język Polski. Organ Towarzystwa Miłośników Języka Polskiego, red. K. Pisarkowa, nr 1, 2007, s. 29

[2] Ibidem, s. 30

[3] Badania z 2007 roku prowadzone przez Ewę Badydę na grupie ponad 2 100 zakładów pogrzebowych

[4] Ibidem, s. 31

[5] Ibidem, s. 32

[6] Ibidem, s. 32

[7] Ibidem, s. 33

[8] Ibidem, s. 34

[9] Ibidem, s. 34

[10] Ibidem, s. 35

[11] Ibidem, s. 35