Siedem tradycji teorii komunikowania

Komunikologia to mniej znane określenie teorii komunikacji, która uznawana jest za najmłodszą naukę społeczną. Za datę jej powstanie uznaje się bowiem przełom lat 40’ i 50’ XX wieku. Teoria komunikacji, jest uważana za nadrzędną, wobec teorii komunikowania masowego. Paradoks polega jednak na tym, że ta nadrzędna obecnie dziedzina narodziła się ze swojej subdomeny, co generuje teoretykom rozmaite problemy.

Wg teoretyka komunikacji z Uniwersytetu w Colorado – Roberta T. Craiga istnieje siedem tradycji teorii komunikacji. Wyróżnił on teorię:

Socjopsychologiczna w której komunikowanie definiowane jest jako wpływ interpersonalny, gdzie musi występować zarówno nadawca, jak i odbiorca. W teorii tej bada się reakcje między nimi. Ważna jest ekspresja i interakcja. Co ważne – akt komunikacji zmienia umysł odbiorcy. Tradycja ta jest mocno skoncentrowana na badaniach empirycznych. Badano jaka JEST komunikacja, a nie to jaka POWINNA BYĆ.

Cybernetyczna. Wywodzi się ze wspomnianej wyżej książki Shannon’a i Weaver’a gdzie komunikowanie definiuje się jako przepływ informacji. Komunikują nie tylko ludzie (jako system neurobiologiczny) ale również np. systemy (komputerowe, kulturowe, społeczne). Teoria zakłada procesualny, liniowy model komunikowania, który jest gotowy w momencie kiedy się go wypowiada: nadawca à nadajnik à komunikat (szumy) à odbiornik à odbiorca. Odbiorca w tym modelu nie ma nic do powiedzenia – jest bierny i jego zadaniem jest odebranie komunikatu. Stąd też jest on współcześnie mocno krytykowany z racji swej jednokierunkowości.

Wg teorii cybernetycznej informacja jest redukcją niepewności, natomiast zawartość informacyjna komunikatu jest zależna od stanu wiedzy odbiorcy. Komunikatem bez zawartości informacyjnej jest komunikat redundantny. Interesujące są szumy, czyli zakłócenia w komunikowaniu. Komunikacja jest dobra wtedy gdy nie jest zakłócona.

Retoryczna. Teoria ta ma swe początki w retoryce grecko-rzymskiej. Bowiem komunikacja rozumiana jest w tym przypadku jako wywieranie wpływu w szczególności w kunsztownym przemawianiu publicznym. Wg tej teorii komunikują się wyłącznie ludzie, którzy powinni doskonalić swoją kompetencję komunikacyjną. Gdyż im lepiej się komunikują tym lepiej realizują swoje cele, tym większą mają pozycję i status społeczny. Każda komunikacja ma charakter perswazyjny i zachodzi wtedy gdy nadawca ma jakiś cel i chce go zrealizować. Teoria ta jest realizowana w mediach i polityce.

Semiotyczna mówi o tym, że komunikowanie to proces dzielenia się znaczeniem przez znaki. Na ostateczne znaczenie komunikatu ma wpływ nie tylko nadawca, ale także odbiorca.

Socjokulturowa – w której komunikowanie to tworzenie i odgrywanie społecznej rzeczywistości. Tradycja ta powstała na styku lingwistyki i antropologii kulturowej. Odnosi się do badań Sapir’a i Lee-Whorf’a, którzy badali język nieistniejącego już plemienia indiańskiego Hopi. Następnie  porównywali go do języka SAE (konstruktu kulturowego, który powstał na podstawie wyabstrahowania wszystkich cech wspólnych języków europejskich). Badacze odkryli, że w językach europejskich występuje gramatyczna kategoria czasu – gdy chcę coś powiedzieć to muszę poinformować o czasie w którym coś zachodzi. W języku Hopi natomiast takie zjawisko nie zachodzi! Plemieńcy informowali nie o czasie ale o relacjach jakie zachodzą między czynnością, którą wyraża czasownik, a osobą mówiącą w jednym słowie  („siedzieć tak, że móc ich widzieć” – brak liniowo rozumianego czasu). Teza Sapir’a- Whorf’a stwierdza wzajemną korelację pomiędzy językiem a wizją świata (kulturowego). Po pierwsze: język którego się nauczyłam, decyduje o tym jak postrzegam świat (chodzi o język którego nauczyłam się jako pierwszego). Po drugie: świat w którym żyje (w sensie natury i kultury) wpływa na specyfikę języka którym się posługuję (np. Eskimosi znają 28 określeń na śnieg – mają tak, gdyż informacja ta jest ważna do przeżycia). Na bazie tezy tej rozbudowała się cała gałąź teorii komunikacji międzykulturowej (jednym z obiektów zainteresowań jest klasyfikacja kultur) – nawiązuje do niej klasyfikacja kultur Edwarda Hall’a. Wprowadził on podział na kultury polichromiczne i monochromiczne, czyli kultury o wielu strumieniach i jednym strumieniu czasu. Do polichromicznych zaliczamy np. język Hopi; kultury arabskie czy południe Europy, gdzie żyje się chwilą, toleruje się spóźnienia natomiast kontakt z ludźmi jest bardzo ważny. Do monochromicznych zalicza się kraje zaawansowane cywilizacyjnie np. Polaków, Niemców, Amerykanów. Kultury te nie spóźniają się, czynność jest sensowna wtedy gdy jest zakończona, a decyzje podejmuje się ze względu na przyszłość.

Krytyczna, gdzie komunikacja rozumiana jest jako refleksyjne wyzwanie rzucone niesprawiedliwemu dyskursowi. Gdyż świat jest niesprawiedliwy a grupy społeczne są dyskryminowane i traktowane źle. Koncepcja ta odwołuje się w swych korzeniach do marksizmu. Współcześnie jest najwyraźniej reprezentowana przez tzw. neomarksizm oraz feministyczną krytykę komunikacji mediów i języka – przede wszystkim przez szkołę frankfurcką. Dawny świat – przemysłowego kapitalizmu – był niesprawiedliwy w sensie ekonomicznym. Marks mówił, że istnieją grupy społecznie uprzywilejowane (klasa kapitalistów, burżuazji) i grupy społecznie dyskryminowane (klasa robotnicza). Klasa robotnicza jest klasą dyskryminowaną, społecznie upośledzoną, gdyż nie mają dostępu do środków produkcji – podstawą tej segregacji jest dyskryminacja o charakterze materialnym/ekonomicznym – robotnik nie jest właścicielem tego, na czym pracuje (fabryki, sprzętu) wobec czego jest uzależniony od właściciela.

Współcześnie dyskryminacja na tle ekonomicznym została zastąpiona dyskryminacją symboliczną, czyli też komunikacyjną. Dyskryminacja symboliczna polega na tym, że pewne grupy społeczne są marginalizowane przy użyciu narzędzi o charakterze symbolicznym (przede wszystkim przy pomocy języka); np. feministyczna krytyka języka, gdzie się wskazuje na żeńskie końcówki nazw zawodów (doktor, psycholog, profesor). Idea ta mówi, że język dyskryminuje kobiety (nie ma neutralnych odpowiedników żeńskich nazw zawodów, które wiążą się z prestiżem; końcówka –ka jest w języku polskim końcówką zdrobnień, np. ministerka; końcówka –a jest końcówką zgrubień, np. baba).

Nurt krytyczny reprezentowany jest przez Bernstein’a – socjologa, badającego w latach 60’ i 70’ XX wieku dzieci tuż przed pójściem do szkoły z rodzin robotniczych, rodzin zamożnych i inteligencji. Dzieci z rodzin robotniczych posługiwały się czymś co Bernstein nazwał kodem ograniczonym (mniej słów, więcej wulgaryzmów, mniej określeń wyrażających emocje, zdania proste). Dzieci z rodzin bogatych (klasa średnia, inteligencja) posługiwały się czymś co Bernstein nazwał kodem rozwiniętym (więcej słów, zdań złożonych, większa zdolność wyrażania emocji, zdolność cieniowania emocji). Szkoła mówi do wszystkich dzieci tym samym językiem – językiem kodu rozwiniętego. Dla dzieci pochodzących z klasy średniej jest to język neutralny (wpasowują się bez problemu – szkoła mówi do nich tak, jak one mówią); dla dzieci z rodzin biednych jest to natomiast próg ciężki do przejścia już na samym początku (są ograniczone językowo; szkoła nie posługuje się ich językiem; muszą się tego kodu nauczyć, z czym sobie czasem nie radzą skutkiem czego jest słabsza ich zdolność nauki). Mówi się, że te badania wyszły by współcześnie inaczej. Dlaczego? Dzieci uczą się z mediów. Dostęp do nich (w krajach rozwiniętych) jest porównywalny we wszystkich rodzinach (niezależnie od zamożności).

Fenomenologiczna nastawia się na analizę codziennego życia człowieka, gdzie komunikowanie się jest rozumiane jako doświadczanie siebie i innych przez dialog. Teoria ta mówi, iż aby komunikowanie się było udane i dobre to musi ono bazować na wzajemnym szacunku i dążeniu do porozumienia.  Nie ma mowy o jakimkolwiek manipulowaniu czy okłamywaniu. Ujęcie to jest silnie wartościujące, gdyż jeśli wystąpi jakikolwiek fałsz to komunikowanie w tej teorii jest nieudane i nieszczęśliwe a nawet mówi się, że nie następuje ono wtedy tylko powstaje kłótnia czy reklama.

O czym należy pamiętać i co jest ważne pierw zaczęto badać komunikowanie masowe, a dopiero potem zainteresowano się komunikowaniem interpersonalnym. Dlaczego tak? Badacze (pierwotnie socjologowie i politologowie) zainteresowali się komunikacją obserwując efekt działań masowych. Druga wojna światowa pokazała ogromną siłę mediów (przede wszystkim radia i kina) wobec czego socjologowie zaczęli po wojnie badać media masowe. Dopiero po wypracowaniu pewnych paradygmatów na gruncie mediów masowych zostały one przeniesione na grunt teorii komunikacji w ogóle. Skutek tego jest taki, że przez lata nie doceniało się odbiorcy (ewentualnie jako adresata – badano do kogo nadawca komunikuje). Ważny był natomiast nadawca (jak komunikuje i czy osiągnął swój efekt). Pojawił się jeszcze jeden problem: teoria komunikacji bardzo wiele zawdzięcza naukom ścisłym. Książka Shannon, Weaver pt. Matematyczna teoria komunikacji (mówiąca o kładzeniu kabli telefonicznych) wpadła w pewnym momencie w ręce socjologów i politologów. Zainspirowali się oni wykresem podstawowego modelu komunikacji, czyli nadawca à komunikat à odbiorca, a następnie przenieśli go do teorii komunikacji jako nauki społecznej. Wykres ten jest jednak mylący – nie bierze on pod uwagę odbiorcy, czyli traktuje on komunikację jako naukę jednokierunkową.